Jeszcze przed ostatnią
Jeszcze przed ostatnią wojną światową powstał sad „Agronom", prawie tak samo wielki jak „Gigant" w Kraju Krasnodarskim, oraz kilka innych o powierzchni ponad 1500 ha. Niektórzy ekonomiści rolni w ZSRR piętnowali je jako przejaw gigantomanii. Przeciwnicy gigantów i agronomów radzili raczej zakładać prawie w każdym kołchozie czy sowchozie sady jak na tamte stosunki niewielkie, ot tak 50, 100 czy 150 ha. Wiele takich sadów kołchozowych rzeczywiście powstało, ale życie dowiodło, że znacznie lepsze wyniki dają właśnie te wyśmiewane uprzednio duże sady, sady giganty. Miesięcznik radziecki „Sadowodstwo" w numerze grudniowym z 1964 podaje takie cyfry dla południowo-zachodniej Ukrainy: w wyspecjalizowanych siedemnastu sowchozach tej części republiki duże sady o łącznej powierzchni 12 900 ha dały w 1963 taki plon jak 3746 drobnych sadów kołchozowych o łącznej powierzchni 191 000 ha. Przeciętny plon owoców z hektara w sadach dużych był więc piętnaście razy wyższy niż w sadach małych w gospodarstwach niesadowniczych. Jeden sowchoz z sadu o obszarze 187 ha dał w 1963 roku 6580 t owoców, a więc tyle, co wszystkie drobne sady kołchozowe w tym rejonie o łącznej powierzchni 3960 ha. Łatwo tę sytuację zrozumieć na podstawie ściśle ekonomicznej. W gospodarstwie, gdzie sad jest główną gałęzią produkcji, wszystko jest nastawione na jego pielęgnację. Tymczasem mały sad w dużym gospodarstwie traktowany jest po macoszemu i rośnie najczęściej zaniedbany.
izolacje | kołki | xk cennik