Całymi dniami chodziła
Całymi dniami chodziła po sadach: wiosną szczepiła na dziczkach nowe, szlachetne odmiany, latem podlewała omdlewające od suszy jabłonki i chroniła je od chorób i szkodników, jesienią zbierała owoce, a zimą formowała i cięłai drzewka owocowe. Tak była zajęta, że na nic więcej w życiu nie miała czasu, nawet na miłość. Umizgali się do niej wszyscy bogowie, ale Pomona nie zwracała na nich najmniejszej uwagi. Zakochał się w Pomonie bez pamięci bóg Vortumnus, tak jak i ona zapamiętały sadownik. Wiedział jednak, jak nieprzystępne jest serce dziewczyny, toteż nie śmiał pokazać się jej we własnej postaci. Przychodził więc codziennie, przebrany za rycerza, żeglarza, rybaka, rolnika, a nawet ogrodnika, ale Pomona ani słowem nie odpowiadała na jego z góry przygotowane i wyuczone górnolotne oświadczyny. Aż wreszcie - zrozpaczony - przyszedł do niej we własnej postaci i w prostych słowach powiedział tylko, że ją kocha. Tak okazało się najlepiej. Był przecież piękny, młody, znał i kochał sady i owoce jak jego wybranka. Pobrali się i od tej pory razem już pielęgnowali wiosną młode szczepy, latem doglądali sadów, a jesienią zbierali plon stokrotny, dojrzewający w promieniach ich miłości.
Opony | Ranking kredytów | wielka wpadka ford